| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Pemas Gość
|
Wysłany: Pon Kwi 21, 2008 2:25 pm Temat postu: Ja mam pytanie |
|
|
| Jak radzą sobie psychicznie rodziny dawców i czy świadomość tego , że swoją decyzją pomogli komuś szybciej otrząsaj się po stracie bliskiej osoby. Czekam na odpowiedź , pozdrawiam . |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Anna Mierzynska
Dołączył: 21 Kwi 2008 Posty: 1
|
Wysłany: Pon Kwi 21, 2008 2:34 pm Temat postu: |
|
|
| Każdy potrzebuje innego czasu aby pogodzić się ze śmiercią bliskiej osoby. Z moich rozmów z rodzinami dawców wynika, że świadomośc tego, że pomogli uratować czyjeś życie jest bardzo ważna. Dzięki temu mogą odnależć pewne pocieszenie w trudnych chwilach - poczucie, że nie było to tak do końca bezsensowne, że ktoś całkowicie obcy będzie mógł dzieki temu żyć i będzie zawsze pamiętać o tym darze. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pemas
Dołączył: 21 Kwi 2008 Posty: 1 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pon Kwi 21, 2008 6:18 pm Temat postu: |
|
|
| To dobrze , że rodziny dawców mają taką świadomość. Serdecznie dziękuję Pani za odpowiedź. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
BeataPK
Dołączył: 18 Wrz 2008 Posty: 1
|
Wysłany: Czw Wrz 18, 2008 8:15 pm Temat postu: |
|
|
Rodzinom dawców bardzo pomagają przeżyć te trudne dla nich chwile rozmowy z osobami, które przeżyły podobne tragedie. Nie jestem co prawda psychologiem ale jestem żoną dawcy (zm. w 2007) i najbardziej po śmierci mojego męża pomogli mi koordynator i pani, która straciła swojego męża w 2005 roku (należy tu podkreślić iż nie miała przygotowania psychologicznego).
Pozdrawiam
Beata |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Kleryk
Dołączył: 09 Sty 2009 Posty: 1
|
Wysłany: Pią Sty 09, 2009 11:57 am Temat postu: |
|
|
Osobiście wole się zarejestrować jako że nie zgadzam sie na pobrania narządów, zaraz wyjaśnię dlaczego.
W Polsce są bodajże 3 kliniki gdzie dokonuje się transplantacji i w jednej z nich jest ktoś kto kiedyś przypadkowo mi się wygadał, jak to wygląda?
Do szpitala trafia osoba w wieku 20-30 lat z urazem głowy, ciężkim urazem powypadkowym, lekarze już zacierają ręce bo za przeszczep to kasa jest niemała, do 50tyś zł za sztukę. Jeśli tomograf wykryje że jest krwiak na mózgu albo jest prawdopodobieństwo że osoba może być warzywem, na w sumie jeszcze żywym wyciąga się organy, wątrobę nerki, rzadziej trzustkę, serce rogówki. Wszystko było by pięknie ale był przypadek gdzie rodzina została zapytana czy lekarze mogą pobrać narządy od młodej osoby w wieku 20+ bo w sumie cały czas jest pod aparaturą i ma krwiaka, brat prawnik zrobił taką aferę że cały szpital się trząsł, chłopak do dzisiaj żyje mówi trosze wolniej, ale tomograf stwierdził że ta osoba nie przeżyje albo nie będzie w stanie sama nawet oddychać.
Kto sprawdza tomografem? Przecież tomograf wykrywa nowotwory prawda? Będąc przy pobraniu narządów sam widziałem jak gościa zszyli bo okazało się że ma wielkiego guza w jamie brzusznej.
Opowiedziałem po jednym przypadku, w miesiącu jest ich z 5 w każdej z klinik, ktoś umiera by ktoś mógł żyć jednak z woli lekarza, nie z przyczyn wypadku i innych okoliczności. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Bartek
Dołączył: 19 Sie 2010 Posty: 1
|
Wysłany: Czw Sie 19, 2010 11:23 am Temat postu: |
|
|
| Zgadzam się z poprzednikiem, często słyszałem o tym, że lekarze zbyt pochopnie podejmują decyzję o pobraniu tkanek od potencjalnego dawcy nie wykorzystując wszystkich możliwości aby uratować najpierw jego. Jest to dla mnie nie do pomyślenia, dlatego też waham się czy podpisać taką karteczkę zezwalającą na oddanie swoich narządów. Już raz coś takiego podpisałem sądząc, że może to pomóc innym. Ale teraz chciałbym najpierw mieć pewność, że ktoś wcześniej zrobi wszystko co w jego mocy aby uratować mnie. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
seba244554
Dołączył: 18 Sie 2010 Posty: 1
|
Wysłany: Czw Sie 19, 2010 2:04 pm Temat postu: pytanie |
|
|
| witam serdecznie mam pytanie jak zostać dawcą nerki pozdrawiam sebastian |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|